reklama

Romuald Górski 1961-2019

drukuj
przeczytano: 3066 razy
Cezary Martyniuk, 17.04.2019

Nagła choroba, nagła śmierć... Trudno mi uwierzyć, że o Romku trzeba już mówić w czasie przeszłym.

Znalem go ponad czterdzieści lat. Razem chodziliśmy do goleniowskiego liceum, długo siedząc razem w jednej ławce. Niespecjalnie przykładał się do nauki, bo od zawsze interesowały go jedynie sztuki plastyczne. Może dlatego w jedynym zeszycie, który nosił w swojej torbie, były głównie różne obrazki, a tylko od czasu do czasu jakieś zapiski z lekcji? Miał jednak dużo osobistego uroku, być może stąd wyraźna taryfa ulgowa w traktowaniu przez nauczycieli, nawet przez niebywale wymagającą panią profesor Mataj, próbującą wbić Romkowi do głowy jakąś wiedzę na temat języka rosyjskiego. Wszyscy wiedzieli, że Góral to dusza artystyczna. Spokój w szkole miał od chwili, kiedy zgodził się namalować portret patrona, Stefana Żeromskiego. Nie obeszło się bez dowcipu, bo  Wybitnego Pisarza ubrał w jakąś kanarkową, operetkową kamizelkę nie licującą specjalnie z powagą tego Twórcy. Ciekawe, czy Żeromski nadal wisi w liceum? Bo obraz Maksymiliana Kolbe w kościele św. Katarzyny, jeden z pierwszych jego obrazów, wciąż tam wisi. W Szkole Podstawowej nr 1 też pewnie jest gdzieś portret Kościuszki – dzieło średnio udane, bo namalowane przez kilkuletniego wówczas ucznia, dopiero próbującego swoich sił w malarstwie.

Po cudem zdanej maturze spróbował startu na Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie. Udało mu się to za drugim razem, kiedy po uzupełnieniu wiedzy niewyniesionej ze szkoły pomyślnie poszły mu egzaminy wstępne. Studiował niespiesznie, bo swoim zwyczajem niespecjalnie przejmował się czym innym, niż rysowanie i malowanie. Cieszyło to jego licznych kolegów, bo Góral zapewniał odwiedzającym fajną `miejscówkę`, a przy okazji oprowadzał po Krakowie pokazując różne ciekawostki. Którejś zimy wskazał mi na Rynku dom z oczami. Faktycznie, jedna z kamienic ma w attyce dwa poziome otwory, za nimi jakieś pionowe rury – jak kocie źrenice. Można było mieć wrażenie, że dom patrzy na przechodniów i wodzi za nimi źrenicami swoich oczu... Czy ktoś z Państwa zwrócił na to uwagę? Nie? No cóż, na świat trzeba patrzeć oczami Górala. :)
Po dobrych kilku latach studiowania udało mu się zaliczyć wszystkie przedmioty, z lektoratem z języka francuskiego włącznie. Francuski nie był jego pasją, liceum udało mu się skończyć z zerową znajomością tego języka. Na ASP musiał jednak francuski podszkolić. Nie przypuszczał pewnie wtedy, że to akurat niebywale mu się przyda. W połowie lat 90 wyjechał bowiem do Paryża i spróbował, jak wielu przed nim, tam się zakorzenić. Dzięki pomocy życzliwych mu ludzi uzyskał prawo pracy jako rysownik portretów turystów zwiedzających Montmartre, co dawało mu środki na utrzymanie, ale nie dawało większej satysfakcji artystycznej. Wkrótce przeniósł się do małej, podparyskiej miejscowości i zamiast rysować turystów i landszafty, zajął się rzeźbą. Zaczął tworzyć przestrzenne konstrukcje, przeważnie z drewna i gałęzi, skrzętnie wykorzystując formy ukształtowane już przez naturę. To, co tworzył, zaczęło być dostrzegane przez innych. Jego dzieła – jakieś niesamowite motyle, ptaki, żagle tworzone z tego, co było wytowrem natury - świetnie się komponowały z otoczeniem parków i ogrodów, gdzie Romek najchętniej je pokazywał. Miał wiele wystaw, jego dzieła coraz chętniej kupowano. Niedawno stanął finansowo na nogi, zyskał stabilizację życiową, uznanie i pozycję artystyczną. I nagle przyszła choroba, z którą nie był w stanie zwyciężyć...

Romek był człowiekiem, którego wszyscy lubili. Miał szczęście do ludzi, którzy chętnie go wspierali w chwilach czasem niełatwych. Miał dużo osobistego uroku, fajnie było z nim przebywać, popijając kawę "po góralsku" - czyli zaparzaną w kubku i niesioną potem po schodach do romkowego pokoiku na poddaszu, co zawsze kończyło się jej rozlaniem i fusami oblepiającymi kubek podawany gościowi. Szkoda, że tej kawy nigdy się już z nim nie napiję...

Zapraszam do odwiedzenia internetowej strony Górala: www.gorskiroman.com. Jest tam sporo zdjęć Jego prac, które naprawdę warto zobaczyć.

Pogrzeb Romka Górskiego odbędzie się we wtorek 23 kwietnia w Goleniowie. Msza w kościele św. Katarzyny o godzinie 13, zaś o godz. 14 na cmentarzu rozpocznie się uroczystość pogrzebowa.

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

... `niespecjalnie przykladal sie do nauki`, `taryfa ulgowa u nauczycieli`, `dzielo srednio udane`, `cudem zdana matura`, `wiedza niewyniesiona ze szkoly`, `zerowa znajomosc jezyka` ...
Boze bron od takich `znajomych` i takich `wspomnien`. Pana Romana nie ma juz wsrod nas ... szkoda. Podziekowalby ` po mesku` za takie epitafium.

dodany przez saturator, dnia 17.04.2019, 22:02:26

@saturator Masz rację. Trzeba być skończonym.... burakiem, żeby takie wspomnienie o koledze wypocić. Panie Cezary Martyniuk milczenie jest złotem.

dodany przez P, dnia 18.04.2019, 09:55:51

Gdy zobaczyłem obraz Tadeusz Kościuszko , tak bardzo mi się podobał , ale gdzie mi do talentu Mistrza , ledwomżem w bloku pejzaż namalował , pięknie malował .Ech ...

dodany przez Pawlak, dnia 18.04.2019, 23:20:47

Z tymi wspomnieniami szkolnymi, to spoko: pokazuje to tylko, że nauczyciele goleniowskiego liceum, jak mają do czynienia z kimś rzeczywiście wyjątkowym, który ma niezaprzeczalny talent, są w stanie odpuścić. System wymaga umiejętności wyliczenia pierwszej i drugiej pochodnej funkcji, obliczenia kąta padania promieni słonecznych w Chicago o danej porze, znajomości sposobu oddychania owadów, omówienia przyczyn danej wojny, czy zasad budowy maszyn prostych. Część z tych rzeczy może sie nawet przydać w późniejszym życiu... Człowiekowi bardzo utalentowanemu w jednym kierunku jest potrzebna, by po prostu pójść dalej, zdać maturę, dostać się na wymarzone studia, robić w życiu to, co się kocha. Wg mnie dobrze, że nauczyciele zwracali uwagę na predyspozycje danego ucznia i nie traktowali wszystkich uczniów jak "formę do odlania standardowego maturzysty". We wspomnieniach można to odpuścić, bo to bardziej świadczy o nauczycielach, niż o uczniu.

Akurat chodziłem do szkół w których były wspomniane obrazy i obaj patroni mi się na tych obrazach podobali. Na paroletnim malcu Kościuszko na koniu robił wrażenie. Najczęściej mam przyjemność oglądać obraz św. Maksymiliana w kościele pw św. Katarzyny. Mimo grozy otoczenia, bije z niego miłość i to widać w obrazie.

dodany przez Michał Niklas, dnia 19.04.2019, 07:47:19

Jestem siostrą Romka Górskiego. Z przykrością dowiedziałam się z artykułu jego rzekomego kolegi, że mój brat był co najwyżej nieszkodliwym idiotą. Wczoraj Francja żegnała go ze łzami w oczach. Jego trumna przybyła do Goleniowa obsypana płatkami róż przyniesionymi przez dzieci, które na swoich warsztatach zarażał pasją twórczą. Burmistrz miasteczka, w którym żył i pracował i które udekorował pięknymi rzeźbami, stwierdził, że miał prawdziwy zaszczyt i wielki honor współpracować z wyjątkowym artystą. Pozdrawiam Goleniów, nasze rodzinne miasto.

dodany przez aneta, dnia 19.04.2019, 15:15:14

Może troszkę ciszej nad tą trumną. Przeczytałem to epitafium, dla pewności dwukrotnie i nie widzę w nim nic co by uwłaczało zmarłemu, a wyjęte z kontekstu sformułowania jedynie wypaczają obraz. Autor znał go osobiście, siedzieli w jednej szkolnej ławie, myślę że ma prawo do trochę bardziej osobistego stosunku do Romka. Na marginesie to moje pokolenie, też Go trochę znałem i też Go takim zapamiętałem.

dodany przez Jaro, dnia 19.04.2019, 22:46:56

@jaro
Zakladajac, ze jest to autentycznie wypowiedz rodzonej siostry pana Romana i poczula sie ona urazona, to chyba cos jest nie w porzadku?
... de mortuis aut bene aut nihil

dodany przez saturator, dnia 19.04.2019, 23:04:11

GALERIA ZDJĘĆ

Noc w bibliotece

Paweł Palica - 17.06.2019

20
Czwartek
Czerwiec 2019
Bogny
Rafaeli
Rafała
Czerwiec, 2019
PnWtŚrCzPtSN
272829303112
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

poprzedni dzisiaj następny

GOLENIÓW W STAREJ FOTOGRAFII

OSTATNIO KOMENTOWANE

"Ale te 72 dni są z weekendami zwykły człowiek z sobota i niedziela ma ok 38 dni urlopu." - Po raz ostatni zadźwięczał dzwonek...

"Oj biedni nauczyciele... Teraz mają pole do popisu żeby narzekać jak bardzo im będzie ciężko siedzieć na urlopie pełnopłatnym przez 72 dni wakacji. A normalny obywatel może sobie pozwolić na aż 26 dni..." - Po raz ostatni zadźwięczał dzwonek...

"Nas też uczyli angielskiego za darmo , kto był na emigracji ten wie , a nawet kto się uczył to płacili , minimum. Tak dla informacji." - Lekcje dla Ukraińców już w lipcu

"Darc to Darc...autochtonicznie. A drzewo mi przed nosem spadlo...ot szczesliwie, nie na nos..." - Uwaga - awaria!

"Proszę Księdza Kazik śpiewał „niech się wstydzi ten co robi nie ten co widzi”" - Ja po prostu się wstydzę

"Ale te SMSy to chyba nie inspektor wysyła???" - Uwaga - awaria!

"Gratuluje! Martwi mnie tylko nieobecność wybitnego znawcy spraw kultury i wszelkich zagdnień społecznych doktora od żuwienia zwierząt Zbigniewa A gdzie Pan doktor od żywienia zwie..." - Odznaczenia dla pracowników kultury

"Zapłaćcie panie CM ale ze swoich, a nie naszych." - Lekcje dla Ukraińców już w lipcu

"Pohamuj bute kolego. Jeden wdzieczny sie znalazl, jak ludzi z plonacych samochodow wyciagal ... takze `no worries`. Zreszta jak Ukraincow dalej tak beda oszukiwac ( ZM Kania, Baltic Spinning, szero..." - Lekcje dla Ukraińców już w lipcu

"To taki miły gest i ukłon w kierunku osób z Ukrainy. 10 tyś. pieniądze nie duże. Oby tylko Ukraińcy byli choć trochę wdzięczni za to ,to wtedy można będzie powiedzieć ,że było warto." - Lekcje dla Ukraińców już w lipcu

KONTAKT Z REDAKCJĄ

Aby skontaktować się z nami możesz
zadzwonić pod nr.: 91 418 26 01
lub wysłać e-mail:
redaktor | reklama | administrator